"Grawitacja nie istnieje, to życie po prostu jest ciężkie."
Stephen King
W jasny i słoneczny dzień stąpam lekko i pewnie.
Są jednak takie dni, że siła grawitacji przyciąga mocniej do podłogi. Jeszcze widzę drogę przede mną, ale kroczę nią jakby w zwolnionym tempie. Zastanawiam się, czy w takich chwilach iść dalej czy stanąć...?
Zdecydowanie częściej nie zatrzymuję się. Zwalniam maksymalnie, by bardziej wsłuchać się w otoczenie. Próbuję dostrzec przyczyny zwątpienia lub zachęty do dalszej drogi. I chociaż nie lubię tego stanu, to doświadczenie nauczyło mnie, że grawitacja ostatecznie zawsze odpuszcza, a mój krok robi się znów lżejszy i pewniejszy...
Dziś jeszcze mnie trzyma, ale to kwestia czasu - to co najlepsze wciąż jest przede mną!